<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2342184931265858449</id><updated>2012-02-16T14:18:30.940+01:00</updated><category term='wojna pruska'/><category term='Donjon'/><category term='Pruska Iława'/><category term='Silberberg'/><category term='1807'/><category term='Srebrna Góra'/><category term='armia staropruska'/><category term='Scharnhorst'/><category term='1810'/><category term='1871'/><category term='dezercje'/><category term='biografie'/><category term='dyscyplina wojskowa'/><category term='kary cielesne'/><category term='XVII w'/><title type='text'>Pro Gloria at Patria...</title><subtitle type='html'>czyli wykłady Harry'ego o dawnej sztuce wojennej, wedle najlepszych źródeł przygotowane i staraniem autora w niniejszy zbiór, zebrane.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2342184931265858449/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Wojciech Olszewski, "Harry"</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03414118495124215974</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TN_kNGPwRGI/AAAAAAAAAQI/3xwbvrOwcjA/S220/tytu%25C5%2582owe.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>6</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2342184931265858449.post-1844721905065916575</id><published>2011-03-30T21:28:00.002+02:00</published><updated>2011-03-30T21:53:09.679+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XVII w'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna pruska'/><title type='text'>Gustaw Errikson Sparre (1582-1629)</title><content type='html'>&lt;div id="internal-source-marker_0.8877765337139636" style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Niniejszy  tekst powstał niejako przy okazji pracy nad historią szwedzkiego  oblężenia Torunia w roku 1629. Na postać Gustawa Sparre zwróciłem uwagę  przez &lt;a href="http://kadrinazi.blogspot.com/"&gt;Michała Paradowskiego&lt;/a&gt;, któremu dziękuję za inspirację, garść  faktów i na wprowadzenie mnie na właściwe tropy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="internal-source-marker_0.8877765337139636" style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Vk4ZyZGSkjg/TZODabhUyfI/AAAAAAAAASk/x4aj6aLxRIg/s1600/eric_sparr_wizerunek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://2.bp.blogspot.com/-Vk4ZyZGSkjg/TZODabhUyfI/AAAAAAAAASk/x4aj6aLxRIg/s320/eric_sparr_wizerunek.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="internal-source-marker_0.8877765337139636" style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Dziwne  to były czasy, kiedy w Polsce pod protekcję króla Zygmunta III Wazy  chroniła się szwedzka emigracja. Szalejąca wojna domowa i prześladowania  religijne spowodowały, że rzesze obawiających się o swoje życie lub  wolność Szwedów szukała bezpiecznego schronienia po południowej stronie  Bałtyku. Gustaw (Gustaf) Errikson Sparre (1582-1629), był jednym z  takich właśnie szwedzkich uchodźców, lojalistą, popierającym pretensje  Zygmunta do tronu szwedzkiego. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Jego  ojciec, Eryk Larsson Sparre (1555 -1600) jeden z najwybitniejszych ludzi  w ówczesnej Szwecji, był kanclerzem i członkiem Rady Królestwa (&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: italic; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Riksråd&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;).  W 1582 roku został namiestnikiem prowincji Västmanland. Jego matką była  również pochodząca z arystokratycznej rodziny Ebba Brahe (1555-1634).  Gustaw &amp;nbsp;ich najstarszy syn&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 6.6pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: super;"&gt;1&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;,  urodził się 19 czerwca 1582, w Strömsholm (&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Västmanland)&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;, ponurej warowni, którą na  wyspie jeziora Mälaren w 1550 roku wybudował król Gustaw Waza. W 1587  roku ojciec Gustawa &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;(na ilustracji) &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;oraz jego wuj Eryk Brahe (1552-1614) zostali wysłani  do Polski w celu wynegocjowania elekcji Zygmunta na króla Polski. Po  koronacji zostali jego najbliższymi doradcami i byli zwolennikami  nieudanej interwencji w Szwecji zakończonej przegraną bitwą pod  Linköping (1598).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Nieznana  jest data przyjazdu Gustawa do Polski. Trafił tu prawdopodobnie w  latach 1597-1598, kiedy jego ojciec musiał uciekać ze Szwecji, lub ze  świtą królewny Anny, siostry Zygmunta, na dworze której jego stryj Johan  Sparre był marszałkiem. Około 1600 jego nazwisko znajduje się na liście  uczniów protestanckiego Gimnazjum Akademickiego w Toruniu. Była to  szkoła, która po reformach przeprowadzonych przez toruńskiego burmistrza  Henryka Strobanda, miała charakter półakademicki i stanowiła prężny  ośrodek życia naukowego i kulturalnego całych Prus Królewskich. Wybór  tej uczelni, a nie równie popularnego wśród diaspory szwedzkiej Kolegium  Jezuickiego w Braniewie, świadczy, że w tym czasie młody baron Sparre  był wychowywany w wierze luterańskiej. Jednak możliwe jest, że jego  życie zostało związane z Toruniem jeszcze wcześniej. W listopadzie 1587  roku do Torunia, w drodze z Gdańska do Krakowa, przybywa nowo wybrany  król Polski Zygmunt III ze świtą, w której oprócz królowej matki i  siostry Anny, znajduje się też Eryk Sparre. Orszak witany jest przez  przedstawicieli rady miejskiej, z burmistrzem Strobandem na czele, a  mieszczanie nie szczędzą pieniędzy dla uczczenia znakomitych gości. Nie  wiemy czy w podróży ojcu towarzyszył wtedy jego pięcioletni syn, ale z  pewnością Henryk Stroband, promotor Gimnazjum musiał zwrócić uwagę  kanclerza na wysoki poziom nauczania w tej uczelni. Toruń, który na  przełomie XVI i XVII wieku przeżywał swoje nowożytne apogeum potęgi, w  odróżnieniu od dumnego i niezależnego Gdańska, zawsze układał swoje  związki z władcami. Związanie syna, szwedzkiego kanclerza, najbliższego  doradcy nowego króla z Toruniem mogło być w tych niepewnych czasach  (pretendentem do tronu był ciągle jeszcze arcyksiążę Maksymilian)  doskonałym posunięciem zapobiegliwych mieszczan, którzy doskonale  wiedzieli, że łaska królewska jest wymienialna na złoty kruszec. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Rok  w którym imię Gustawa pojawia się w kontekście Torunia, jest również  rokiem w którym jego ojciec, zwolennik Zygmunta, zostaje stracony &amp;nbsp;(20  marca) przez Karola Sudermańskiego &amp;nbsp;w wyniku procesu o zdradę stanu.  Możemy sobie tylko wyobrażać, jaki wpływ na stan umysłu dorastającego  młodzieńca mogły mieć te wydarzenia, ale z pewnością zdeterminowały one  jego dalsze życie. Porównując biografię Gustawa i jego braci widać  zasadniczą różnicę w ich losach. Wszyscy inni synowie Eryka po śmierci  ojca związali się z dworem Karola Sudermańskiego a potem Gustawa Adolfa  dochodząc do znacznych majątków i godności w Szwecji, a jedynie jego  pierworodny do końca życia będzie po drugiej stronie tego konfliktu,  zwiąże się z Zygmuntem i Polską. Czy wybory życiowe były  odzwierciedleniem stosunków panujących w rodzinie? Czy kanclerz  faworyzował Eryka kosztem braci w rezultacie czego nie mieli oni oporów  służenia człowiekowi, który miał na rękach krew ich ojca? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Nie  wiemy co naszym bohaterem działo się w pierwszych latach siedemnastego  wieku. W annałach historii zapisuje się dopiero w 1608 roku, kiedy żeni  się z córką duńskiego astronoma Tycho Brahe&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 6.6pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: super;"&gt;2&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;.  Trudno znaleźć przesłanki gdzie i kiedy Gustaw poznaje Cecylię (Sidsel)  Brahe (1580- 1640). Tycho Brahe, duński arystokrata i uczony, po  konflikcie z królem Chrystianem IV opuścił Danię i w 1599 roku osiadł w  Pradze&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 6.6pt; font-style: normal; font-weight: bold; text-decoration: none; vertical-align: super;"&gt;3&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;,  gdzie został nadwornym astrologiem eksentrycznego cesarza Rudolfa II.  Zmarł w 1601 roku w niejasnych okolicznościach, prawdopodobnie w skutek  zatrucia rtęcią. Wdowa po nim Krystyna (Kirsten) Jørgensdatter, przed  swoją śmiercią w 1605 nabyła majątek ziemski w pobliżu granicy z  Saksonią. Być może Cecylia przebywała na dworze Konstancji Habsburżanki,  od 1605 roku drugiej żony Zygmunta III? Małżeństwo Tycho było  morganatyczne (niektóre źródła twierdzą, że nigdy nie zawarł formalnego  związku małżeńskiego) więc dzieci nie dziedziczyły tytułu chociaż  dziedziczyły majątek. Związek bogatej dwórki i biednego mógł być  korzystny dla obu stron. Jednak, jak wynika z zachowanej korespondencji,  rodzina astronoma miała po jego śmierci kłopoty finansowe. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Jest  też inny trop wiążący Gustawa z rodziną słynnego astronoma - wspomniany  już, brat matki Gustawa - Eryk Brahe. Po porażce pod Linköping porzuca  on obóz Zygmunta i staje po stronie Karola, jednak już w 1600 roku  wyjeżdża ze Szwecji i stara się o odzyskanie zaufania króla, co czyni  bez większych rezultatów. W tym następnym roku pojawia się w otoczeniu  swojego dalekiego kuzyna w Pradze i dziwnym trafem, jak wspominał  Johannes Kepler (również słynny astronom i asystent Brahe) Tycho umiera w  jego ramionach! Jakby tego było mało, w ostatnich latach duński  historyk Peter Andersen, opierając się na dzienniku Eryka, oskarżył go o  zabójstwo astronoma. &lt;a href="http://www.spiegel.de/international/europe/0,1518,601729,00.html"&gt;Sama historia &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;wydaje mi się dość naciągana. Tycho Brahe, jako nadworny astrolog  Rudolfa parał się też alchemią i pewnie sam zatruł się rtęcią próbując  uzyskać jej transmutację w złoto. Eryk znany z hulaszczego życia i  licznych romansów, pozbawiony stałego źródła dochodów zapewne szukał u  “kuzyna” pomocy finansowej i śmierć potencjalnego dobroczyńcy wcale nie  była w jego interesie. &amp;nbsp;Eryk Brahe przed swoją śmiercią w 1614 przebywał  przez 2 lata u brygidek w Gdańsku i został pochowany w klasztorze w  Kartuzach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Wracając  do Gustawa, w 1614 mamy o nim informację, że jest dworzaninem  królewskim. Prawdopodobnie w tym czasie, pod wpływem króla, a może dla  kariery przechodzi na katolicyzm&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 6.6pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: super;"&gt;4&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;W  1616 wymieniany jest wśród lojalistów szykujących się do projektowanej  wyprawy inwazyjnej na Szwecję. W trakcie tych przygotowań musiał się  bliżej zaprzyjaźnić z innym sławnym Szwedem w służbie króla Polski -  Gabrielem Posse (1590-1632), który miał stanąć na czele ekspedycji.  Ojciec Gabriela - Göran Posse, był podobnie jak ojciec Gustawa jednym ze  skazanych na śmierć za zdradę stanu, jednak korząc się przed Karolem  uzyskał łaskę i uszedł z życiem. Brat Gabriela Knut został mianowany w  1623 roku dowódcą polskiej floty, zaś sam Gabriel zanim został w 1626  przez Zygmunta III postawiony na czele komisarzy okrętowych zakochał się  w Beacie Sparre.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Beata Sparre (1597-1627&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 6.6pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: super;"&gt;5&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;),  córka wspomnianego już marszałka dworu Anny Wazówny - Johana Sparre, a  więc stryjeczna siostra Gustawa była mniszką w klasztorze benedyktynek w  Chełmnie. Na przełomie XVI/XVII wieku klasztor ten pod przywództwem&lt;/span&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Magdalena_Mort%C4%99ska"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;ksieni  Magdaleny Mortęskiej, mistyczki i reformatorki zakonu, był znaczącym  ośrodkiem nauczania dziewcząt szlacheckich, które jak wiadomo nie miały  wstępu do szkół. Nie składały one pełnych ślubów zakonnych, a więc już  wykształcone i wychowane były dobrym materiałem na żony. Wysyłane były  do klasztoru z odpowiednim wyposażeniem materialnym więc warunkiem  wypuszczenia takiej panny było wykupienie jej przez przyszłego małżonka.  Na skutek nacisków Gustawa i prawdopodobnie sporych sum przeznaczonych  na wykupienie krewniaczki, Gabriel Posse poślubił Beatę w dniu 9 maja  1622 roku w Elblągu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Tymczasem,  w sierpniu 1621 w Inflantach wylądowała szwedzka Armia pod wodzą  Gustawa Adolfa. Na początku 1622 roku Gustaw Sparr formuje regiment  piechoty cudzoziemskiej, rekrutujący się z Niemców zamieszkałych w  Prusach. Od 11 maja regiment ten kwateruje na przedmieściach i wsiach  należących do Torunia. Ekscesy niezdyscyplinowanych żołnierzy dają się  we znaki mieszkańcom do tego stopnia, że na polecenie Gustawa, na  przedmieściu chełmińskim wystawiona zostaje specjalna szubienica, na  której dla przykładu powieszono jednego z żołnierzy. Żołnierze  opuszczają patrymonium toruńskie w końcu miesiąca. Kierując się w stronę  Inflant, gdzie toczyła się wojna, pojawiają się w Tolkmicku, gdzie  wedle relacji, pozostawali 20 dni i wymusili kontrybucję w wysokości  1000 guldenów. W lipcu hetman Krzysztof Radziwiłł pisemnie naciska na  pułkownika aby się pospieszył i dołączył do niego pod Mitawą. Jednak  mimo ponagleń Sparre nigdy nie dociera do Inflant, nawet się tam nie  wybrał! Do końca sierpnia jego żołnierze utknęli w Prusach. Gustaw był  zaufanym dworzaninem królewskim, więc ta zdumiewająca zwłoka nie mogła  mieć miejsca bez zgody Zygmunta. Dlaczego zatem zebrane wojska zamiast  trafić na pole bitwy zostały rozpuszczone?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;  Długi czas stacjonowania na wybrzeżu Zalewu Wiślanego oraz obecność  Gabriela Posse, specjalisty od morza w sąsiednim Elblągu sugeruje, że  rozważano zaokrętowanie żołnierzy i wysadzenie desantu w Szwecji. Jednak  zanim do tego doszło, ze względu na nikłe siły i nie mogąc doczekać się  posiłków &amp;nbsp;Radziwiłł podpisuje rozejm a cała wyprawa stała się  nieaktualna. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;  &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; W ostatnich latach życia Gustaw całkowicie poświęca się karierze  wojskowej. W 1626 roku dostał patent na regiment 600 żołnierzy, nie dał  go jednak rady wystawić. Na przełomie 1626/27 dostaje patent na 3000  żołnierzy czyli 10 kompanii – jego regiment miał się prawdopodobnie w  jakieś części składać z już walczących w Prusach samodzielnych kompanii,  jednak regimentu nigdy nie utworzono, na to nie zgodzili się ich  dowódcy - Judycki w liście pisał że nie będzie służył pod Szwedem.  Gdzieś jednak pod koniec 1627 lub na początku 1628 roku Sparre objął  dowództwo regimentu Magnusa Ernesta Denhoffa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Na  początku1629 roku pojawia się w towarzystwie Gerharda Denhoffa (brata  Ernesta) podczas próby zdobycia Torunia (16 lutego), przez Wrangla. Obaj  pułkownicy przyjeżdżają do miasta na kilka godzin przed pojawieniem się  pod miastem szwedzkich oddziałów. Wydaje się, że obecność ta była  zupełnie przypadkowa, obaj przybyli bez własnych żołnierzy, chociaż  prawdopodobnie wiedzieli już o porażce pod Górznem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Latem  1629 roku Gustaw Sparre, wraz ze swoim oddziałem bierze udział w  ofensywie wojsk koronnych &amp;nbsp;w Prusach. Umarł 18 lipca1629 w Gniewie. Nie  mamy żadnych informacji o odniesionych ranach więc prawdopodobnie padł  ofiarą zarazy (czarna ospa?), która w 1629 roku gwałtownie się  rozprzestrzeniła i w samym Toruniu zabrała ponad 2000 dusz &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 6.6pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: super;"&gt;6&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;.  Pochowany został w kościele parafialnym Starego Miasta Torunia, czyli  dzisiejszej katedrze św.św. Janów, gdzie w połowie XIX wieku była  jeszcze czytelna jego płyta nagrobna. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0pt; margin-top: 0pt; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;  Gustaw urodził się w rodzinie szwedzkich arystokratów, zmarł jako  pułkownik w służbie Króla Polskiego. Nie wiemy jakie były materialne  podstawy jego egzystencji w nowej ojczyźnie. Być może, tak jak inni  emigranci, wierni domowi Wazów, uzyskał od króla jakieś nadania ziemskie  w Koronie. Jego liczne związki z Toruniem, od szkoły po pochówek, oraz  bliskość dworu Anny Wazówny, starościny brodnickiej i golubskiej dają  podstawę do wniosku, że było to gdzieś w Ziemi Chełmińskiej. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Przypisy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 10pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;1.  Małżeństwo miało w sumie 12 dzieci, w kolejności: Brita, Gustaf, Pavel,  Beata, Magdalena, Johan, Catharina, Lars, Sigismund, Peder, Thure,  Carl.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 10pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;2.  W szwedzkim słowniku biograficznym znajduje się infomacja, że Gustaw  poślubia córkę austriackiego barona, jednak większość biografii Tychona  Brahe, wskazuje, że jego córka wychodzi za mąż za Gustawa Erikssona  Sparre&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 10pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;Nieporozumienie  wynika prawdopodobnie z faktu, że Cecylia po śmierci Gustawa wychodzi  ponownie za mąż i występuje jako baronowa von Prössing. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 10pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;3.  W 1697 roku Brahe zwraca się za pośrednictwem Eryka Sparre o wsparcie  Zygmunta i wyraża chęć odbudowania swojego obserwatorium na terenach  Rzeczpospolitej: na wyspie koło Rygi lub na Żuławach Wiślanych. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 10pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;4.  Należy zauważyć, że tym krokiem zamykał sobie drogę do Szwecji, w  której od 1595 obowiązywał edykt o wydaleniu katolików. Może był to akt  lojalności względem króla ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 10pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;5. Zmarła 14 listopada 1627 w Gdańsku, pochowana została w kościele Św. Brygidy, gdzie zachowało się jej epitafium. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 10pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;6. W tym burmistrza Johana Preussa, który zmarł 22 czerwca 1629 roku, pochowany został w kościele mariackim.&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2342184931265858449-1844721905065916575?l=harry-progloriaetpatria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/feeds/1844721905065916575/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/2011/03/gustaw-errikson-sparre-1582-1629.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2342184931265858449/posts/default/1844721905065916575'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2342184931265858449/posts/default/1844721905065916575'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/2011/03/gustaw-errikson-sparre-1582-1629.html' title='Gustaw Errikson Sparre (1582-1629)'/><author><name>Wojciech Olszewski, "Harry"</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03414118495124215974</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TN_kNGPwRGI/AAAAAAAAAQI/3xwbvrOwcjA/S220/tytu%25C5%2582owe.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Vk4ZyZGSkjg/TZODabhUyfI/AAAAAAAAASk/x4aj6aLxRIg/s72-c/eric_sparr_wizerunek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2342184931265858449.post-7769200545173484630</id><published>2010-11-10T09:08:00.015+01:00</published><updated>2010-11-22T09:07:52.597+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dyscyplina wojskowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dezercje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kary cielesne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='armia staropruska'/><title type='text'>System kar żołnierskich w armii staropruskiej.</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNpYe92B1tI/AAAAAAAAAPc/lOkmp4kUli8/s1600/20010738%2Bcopy1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537835980825941714" src="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNpYe92B1tI/AAAAAAAAAPc/lOkmp4kUli8/s320/20010738%2Bcopy1.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 232px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Z dyscypliny wojskowej armia czerpie swą siłę, żołnierz chwałę&lt;/span&gt;”. Chociaż słowa te francuski generał L. Carnote napisał dopiero na początku XIX wieku, doskonale ilustrują one istotę i charakter XVIII wiecznych armii. Stosowana wówczas taktyka, oparta na długich, wąskich liniach i strzałami salwami na rozkaz, determinowała system szkolenia oparty na precyzyjnym i bezwarunkowym wykonywaniu rozkazów. Siła pruskiej armii wynikała ze spójności jednostek taktycznych, które mogły poruszać się jak jeden człowiek. &lt;br /&gt;Taka armia, której ubytki uzupełniane były również więźniami i jeńcami wojennymi, wymagała żelaznej dyscypliny, zgodnie ze znanym powiedzeniem, żołnierze mieli się bardziej bać swojego oficera niż wroga. System tresury żołnierza, za twórce którego, uważa się księcia Leopolda von Anhalt – Dessau (1676 – 1747), dorobił się własnej nazwy jako pruski dryl. Był to system wybitnie opresyjny, w którym posłuszeństwo i dyscyplinę wymuszano całym zestawem kar. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kary wojskowe dzielono na majątkowe, honorowe, kary cielesne i kary śmierci. Biorąc pod uwagę stosowane reguły karania, żołnierzy można podzielić na trzy oczywiste kategorie: oficerów którzy byli karani głównie karami finansowymi, podoficerów, którzy karani byli degradacją i pozbawieniem wolności, oraz żołnierzy, dla których rezerwowano ciężkie kary cielesne, nie stosowane w dwu pozostałych przypadkach. Ten tekst odnosi się do kar dla zwykłych żołnierzy i podoficerów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kary majątkowe&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;Kary majątkowe mogły dotyczyć pieniędzy lub dóbr, jednak zwykli żołnierze prawie nigdy nie posiadali żadnego majątku, więc najczęściej zarządzano kary pieniężne. Polegały one na wpłaceniu określonej sumy, lub potrąceniu jej z żołdu. Kwoty te przeznaczane były w okresie pokoju na rzecz kasy kompanii inwalidów, a w okresie wojennym na szpitale wojskowe lub wojskowe kasy zapomogowe. Na kary majątkowe skazywano za drobne wykroczenia, takie jak zwymyślanie kolegi, z użyciem słów powszechnie uznanych za obelżywe czy za spóźnienie na nabożeństwo. Gwoli sprawiedliwości trzeba zauważyć, że przeciągnięcie przez pastora porannej lub wieczornej modlitwy, ponad regulaminowy kwadrans również było karane karą pieniężną i to dotkliwą !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kary honorowe&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Do kar honorowych zaliczano wszystkie drobne kary fizyczne oraz ciężkie kary fizyczne, które były wykonywane przez kolegów, w tym wypadku utrata honoru była jakby karą dodatkową, jednak istniał cały katalog kar wyłącznie honorowych. Do nich zaliczano: zdegradowanie lub przeniesienie do jednostki o innej randze, np z kawalerii do piechoty, z pułku liniowego do garnizonowego, lub z Leib-Kompanii do kompanii liniowej; pozbawienie kawalerzysty ostróg;  skazanie żołnierza piechoty na maszerowanie z taborami. Dotkliwą karą było wykluczenie na jakiś czas z kompanii, pozbawianie broni przybocznej i noszenie za dużego munduru! Czasami kara honorowa mogła dotyczyć całego pułku, w takim wypadku pułk mógł zostać ukarany sprzątaniem obozu, lub pozbawionym na jakiś czas swoich sztandarów. Najwyższą formą ukarania pułku było zerwanie i podarcie przez kata insygniów pułkowych. Czasami kary honorowe przybierały formę ceremonialną: na szubienicy wojskowej wieszano nazwisko pozbawionego honoru delikwenta, bądź listę rekrutów którzy nie wykazują postępów w nauce musztry. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNpYerry4CI/AAAAAAAAAPU/C8xdpy_RghI/s1600/20029792_Milit%25C3%25A4rstrafe1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537835975951179810" src="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNpYerry4CI/AAAAAAAAAPU/C8xdpy_RghI/s320/20029792_Milit%25C3%25A4rstrafe1.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 235px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kary cielesne.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;Kary cielesne dzieliły się na drobne (geringe, nicht peinliche)  i ciężkie (schwere, peinliche).&lt;br /&gt;Drobne kary cielesne, to kary, które nie prowadziły do poranienia skazanego, stąd zwane również były karami nie raniącymi, a zaliczano do nich:&lt;br /&gt;Trzymanie broni (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Waffentragen&lt;/span&gt;) – w zależności od rodzaju broni było to trzymanie w rękach muszkietów w piechocie, siodła w kawalerii i granatów/kul w artylerii. Karę taką odbywano w kwaterze komendanta lub na odwachu, stojąc bez ruchu przez kilka godzin. Polową odmianą noszenia broni, była niewątpliwie sytuacja opisana przez Białkowskiego, gdzie w czasie marszu, ukarani żołnierze szli z tyłu kolumny, niosąc po kilka sztuk karabinów.&lt;br /&gt;Siedzenie na ośle (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Esel strafe&lt;/span&gt;). Osioł - była to figura, w kształcie osła, wykonana z drewna, z grzbietem obitym żelazną blachą zakończoną ostrą krawędzią. Karany żołnierz musiał siedzieć na grzbiecie takiego osła przez kilka godzin, dociążony kilkoma muszkietami, lub kulami armatnimi przywiązanymi do nóg. &lt;br /&gt;Stanie przy palu (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pfhal Straf&lt;/span&gt;e) – polegała na tym, że delikwenta przywiązywano za jedną lub dwie wyciągnięte ręce do grubego, wkopanego w ziemię pala (pręgierza), a stopy stawiano na małych, zaostrzonych kołkach, co znacznie utrudniało utrzymanie równowagi. Kara osła była bardziej rozpowszechniona wśród pułków piechoty, a pala wśród szwadronów kawaleryjskich, a obie były uważane za hańbiące. Urządzenia do takiego karania żołnierzy znajdowały się w miejscach publicznych, na rynkach, przed bramami, przed odwachem, w związku z czym, odbywanie kary nieodłącznie było związane z drwinami i żartami gawiedzi.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fuchtel&lt;/span&gt; czyli uderzenie płazem szpady, była karą wymierzaną bezpośrednio przez oficerów. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bastonada&lt;/span&gt; – kara polegająca na biciu w podeszwy stóp. Delikwentowi wiązano ręce pod kolanami i kładziono na plecach, opierając o bęben lub snopek słomy, tak aby utrzymać stopy wysoko w górze, a razy wydzielano kapralskim kijem. &lt;br /&gt;Noszenie koszy, cegieł lub kamieni na budowę fortyfikacji.&lt;br /&gt;Karna warta.&lt;br /&gt;Zamknięcie o chlebie i wodzie. Polową odmianą zamknięcia bylo przywiązanie do działa, tak podczas postoju jak i w czasie marszu!&lt;br /&gt;Lekkie kary fizyczne można było wykonywać bez udziału sądu wojskowego. Były to popularne kary pułkowe, wymierzane za pijaństwo, obżarstwo (!) i gry hazardowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężkie kary fizyczne.&lt;br /&gt;Kara kijów (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Prügeln&lt;/span&gt;). Kara kijów była najbardziej popularną formą wymuszania dyscypliny i posłuszeństwa. Można było na nią zasłużyć pod byle pretekstem. Przegląd wojska, według osiemnastowiecznego świadectwa, wyglądał w ten sposób, że każdy żołnierz, jeden po drugim, od stóp do głowy, był wnikliwie lustrowany. Czy ledewerki nie  były dość białe, czy wystarczająco dobrze wypolerowane, czy brak guzika przy kamaszach, czy odstępy pomiędzy nimi nie były jednakowe, czy włosy były nie wystarczająco wypudrowane, loki dość sztywne, warkocz zbyt długi, zbyt krótki czy miał niewłaściwy kształt (!) wszystko to było karane chłostą. Po skończonych ćwiczeniach kompanie maszerowały do miejsca gdzie kwaterował kapitan. Po komendzie “&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Augen rechts. Das Gewher beim Fuss!&lt;/span&gt;” Następowała chłosta. Delikwenta zamykano w “ringu” pomiędzy dwoma partyzanami lub szpontonami, tak aby nie mógł się ruszać. Karę wymierzało dwóch podoficerów, bijących na przemian po plecach kijami kapralskimi. Kije kapralskie, wykonane z bambusa lub rattanu, były na tyle lekkie, że podoficerowie nosili je przyczepione do guzików na rabatach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNpYJdM1HVI/AAAAAAAAAPE/AmPO63YcX2s/s1600/486px-Spiessgasse_Frundsberger_Kriegsbuch_Jost_Ammann_1525.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537835611285953874" src="http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNpYJdM1HVI/AAAAAAAAAPE/AmPO63YcX2s/s320/486px-Spiessgasse_Frundsberger_Kriegsbuch_Jost_Ammann_1525.JPG" style="cursor: pointer; display: block; height: 320px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 260px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kara chłosty (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Spiessruthen-laufen&lt;/span&gt; lub &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gassen – laufen&lt;/span&gt;). &lt;br /&gt;Niesłusznie zwana karą szpicruty. Etymologia słowa pochodzi od słowa Spiess – spisa i ruthe – pręt. Pierwotnie, prawdopodobnie wykonywana była za pomocą drzewca od spisy, tak jak to przedstawiono na obrazku z roku 1535. W wojsku pruskim, kara ta była prawnie usankcjonowana i wykonywano ją za pomocą specjalnych rózg. Skazanie na karę chłosty mogło się odbyć jedynie na mocy sądu, a jej najcięższa odmiana musiał być zatwierdzona przez audytora. Najczęściej karę tę wykonywano w przypadku dezercji (w okresie pokoju), ale groziła również za wiele innych przewinień: za rezonowanie, czyli pyskowanie oficerowi, czy za chodzenie po służbie w cywilnych ubraniach.&lt;br /&gt;Tę karę wykonywano rano, podczas porannego apelu. Oficerowie formowali wyznaczonych do tego żołnierzy, w dwa szeregi, które stawiano twarzami do siebie w odległości 3 kroków. Na obu końcach szpaleru znajdowali się dobosze. Po przeniesieniu broni do &lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNpX7rOCeqI/AAAAAAAAAO8/6FS0rWS1BQk/s1600/profos1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537835374530951842" src="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNpX7rOCeqI/AAAAAAAAAO8/6FS0rWS1BQk/s320/profos1.jpg" style="cursor: pointer; float: right; height: 320px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 114px;" /&gt;&lt;/a&gt;lewej stopy, w uliczkę wchodził profos, który wręczał każdemu z wykonujących karę specjalnie przygotowane rózgi. Rózgi wykonywane były z gałęzi wierzby lub leszczyny, miały do 2 ½ stopy długości i średnicę ½ do 1 cala. Przed wydaniem im żołnierzom wykonującym egzekucje moczone były w słonej wodzie. Wręczając rózgę, profos każdemu powtarzał formułę, że uderzenie ma być pewne i mocne. Jeszce w areszcie, skazany miał obowiązek rozebrać się do połowy, a na nagie ciało narzucano jedynie surdut lub pelerynę wartowniczą, którą ściągano tuż przed wykonaniem kary. Do ust, pomiędzy zęby, delikwentowi wkładano ołowianą kulkę muszkietową, wierzono bowiem, że zmniejsza ona ból. Nogi skazańca krępowane były krótkim łańcuchem, tak aby nie mógł szybko przechodzić, a jedynie powoli przesuwać się stopa za stopą. Pomiędzy  przygotowane szeregi wprowadzano go ze związanymi rękoma. W momencie, kiedy wchodził on w szpaler odzywał się bęben z jednej strony uliczki, bił on tak długo, aż skazany doszedł do połowy szpaleru, wtedy pierwszy bęben milkł, a rytm wydawania ciosów wymierzał ten z drugiej strony. W trakcie wykonywania kary, wzdłuż szpaleru, na koniu, egzekucji przyglądał się szef lub komendant pułku, który miał baczenie, czy ciosy wymierzane są rzetelnie.&lt;br /&gt;Regulaminowo karę wykonywało 200 żołnierzy, a maksymalny wymiar kary polegał na 20 krotnym przejściu przez szpaler. Jednak karę tę można było zwielokrotniać, kiedy była zasądzana w warunkach recydywy. I tak dla przykładu, pierwsza próba dezercji karana była 12 x 200, druga 15 x 200 w ciągu 2 dni, a trzecia zaś 20 x 200 uderzeń w ciągu 3 dni, przy czym, o ile skazany przeżył, przywiązywano go do pala, aby tam skonał. &lt;br /&gt;W leksykonie wojskowym z pierwszej połowy XIX wieku, znajduje się wiersz-wyliczanka, jaką skazanemu za dezercję żołnierzowi mieli śpiewać koledzy, podczas wykonywania kary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;“Warum bist Du fortgelaufen&lt;br /&gt;Darum must Du Gassen laufen&lt;br /&gt;Darum bist Du hier”&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNpXu4afFEI/AAAAAAAAAO0/t-0uBAfB_pc/s1600/Spiessrutenlauf.gif" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537835154734519362" src="http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNpXu4afFEI/AAAAAAAAAO0/t-0uBAfB_pc/s320/Spiessrutenlauf.gif" style="cursor: pointer; display: block; height: 242px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kary śmierci.&lt;br /&gt;Rozstrzelanie. &lt;br /&gt;Ta wojskowa kara śmierci, jako najlżejsza i honorowa była, formą łaski. Pluton egzekucyjny tworzony był przez 6 żołnierzy, których skazany miał prawo wybrać wśród swoich kolegów. Rozstrzelanie wykonywano pod murem, ścianą lub płotem. Delikwent był w pozycji stojącej lub klęczącej, mógł mieć zawiązane oczy, ale nie było to konieczne. Na ubraniu skazanego, za pomocą pasków papieru oznaczano pozycje serca, dla łatwiejszego celowania. Po rozstrzelaniu, ciało przykrywano derką i wystawiano wartę, która pilnowała zwłok aż do zachodu słońca. Po zmroku, w całkowitej ciszy ciało było grzebane przez towarzyszy broni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieszenie. &lt;br /&gt;Kara uważana za hańbiąca. Zasądzana za dezercję z z bronią w ręku, lub za przestępstwa pospolite jak kłusownictwo, rabunek, morderstwo. Wykonywane w obecności duchownego, lub bez niego, jeżeli karę wykonywano za morderstwo. Czasami wieszano jedynie portret skazanego, jeśli nie zdołano go złapać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNpXhLYljiI/AAAAAAAAAOs/qI_Omv5D7KA/s1600/531_Militaerstrafen_Anfang_des_18_Jahrhunderts.jpeg.gif" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537834919308660258" src="http://2.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNpXhLYljiI/AAAAAAAAAOs/qI_Omv5D7KA/s320/531_Militaerstrafen_Anfang_des_18_Jahrhunderts.jpeg.gif" style="cursor: pointer; display: block; height: 218px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy pisaniu korzystałem z następujących źródeł:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Białkowski, Antoni; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pamiętniki starego żołnierza.&lt;/span&gt; Warszawa 1903, &lt;br /&gt;Eyler, R, Fr; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Charakter Zuege und historische fragmente an Leben der Koenig von Preussen Friedrich Wilhelm III.&lt;/span&gt; Magdeburg, 1846&lt;br /&gt;Krünitz, Johann Georg. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oekonomische encyklopaedie.&lt;/span&gt; Tom 52, Berlin 1790.&lt;br /&gt;Lühe, Hans Eggert Willibald von der&lt;span style="font-style: italic;"&gt;;  Militair- Conversation- Lexicon.&lt;/span&gt; T. 4, Leipzig 1834, &lt;br /&gt;Mueller, George Friedrich; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koeniglich-Preussisches Krieges-Recht,&lt;/span&gt; Berlin 1760.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Reglement vor die Königl. Preussische Infanterie,&lt;/span&gt; Berlin 1750.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;oraz powyższego rysunku, przedstawiającego większość opisanych kar, a który pochodzi z książki Flemminga &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Der vollkommene deutche Soldat&lt;/span&gt; [1726]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2342184931265858449-7769200545173484630?l=harry-progloriaetpatria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/feeds/7769200545173484630/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/2010/11/system-kar-zonierskich-w-armii.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2342184931265858449/posts/default/7769200545173484630'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2342184931265858449/posts/default/7769200545173484630'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/2010/11/system-kar-zonierskich-w-armii.html' title='System kar żołnierskich w armii staropruskiej.'/><author><name>Wojciech Olszewski, "Harry"</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03414118495124215974</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TN_kNGPwRGI/AAAAAAAAAQI/3xwbvrOwcjA/S220/tytu%25C5%2582owe.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNpYe92B1tI/AAAAAAAAAPc/lOkmp4kUli8/s72-c/20010738%2Bcopy1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2342184931265858449.post-5444041682455947109</id><published>2010-11-03T18:54:00.012+01:00</published><updated>2011-03-30T21:52:01.068+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='1871'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Srebrna Góra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Donjon'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Silberberg'/><title type='text'>Żelazne Krzyże w Srebrnej Górze</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNGnZnsLkqI/AAAAAAAAANk/DSClyfMiuTQ/s1600/EK.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535389475607909026" src="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNGnZnsLkqI/AAAAAAAAANk/DSClyfMiuTQ/s320/EK.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 320px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 316px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żelazny Krzyż to pruskie potem niemieckie odznaczenie wojskowe, ustanowione przez króla Prus Fryderyka Wilhelma III we Wrocławiu (10 marca 1813), podczas tzw. wojny wyzwoleńczej toczonej z napoleońska Francją. Nadawane było za męstwo na polu walki. Bywali jednak żołnierze, którzy mimo, że z narażeniem życia wykonywali trudne zadania, nie mieli szansy otrzymać choćby najskromniejszego odznaczenia, a jedyne krzyże na jakie mogli liczyć, były to krzyże nagrobne. Również żelazne.  &lt;br /&gt;Na dziedzińcu Donżonu twierdzy w Srebrnej Górze, w jego południowo zachodnim narożniku, tuż przy wejściu do baszty Nowowiejskiej, pod murem stoi żeliwny, nieco zardzewiały krzyż. &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNGqzyxUP4I/AAAAAAAAAOc/YaC4p42rGjY/s1600/krzyz.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535393223793721218" src="http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNGqzyxUP4I/AAAAAAAAAOc/YaC4p42rGjY/s320/krzyz.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 320px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 188px;" /&gt;&lt;/a&gt;Tabliczka umieszczona w jego sąsiedztwie informuje, że jest to krzyż nagrobny, przeniesiony na teren twierdzy ze zlikwidowanego cmentarza ewangelickiego w miasteczku, a upamiętnia on śmierć trzech kanonierów, zabitych i zmarłych wskutek ran, odniesionych podczas testów artyleryjskich w listopadzie 1869 roku. Pod krzyżem tym, we wspólnej mogile pochowani zostali: August Gotthof, Herman Huebner, August Rohan. Napis na tylnej (zwróconej do muru) stronie krzyża, w języku niemieckim brzmi: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Się wureden bei dem Silberberger Vorsuchen am 26 Novenbr. 1869 auf dem Voelekenplan durch eine beim Anletzten krepirte 8'ge Morsergranate getoedte&lt;/span&gt;. Mało kto ze zwiedzających twierdzę turystów, zdaje sobie sprawę, że jeszcze jeden, bliźniaczo podobny krzyż, znajduje się na terenie cmentarza przy kościele katolickim, pod wezwaniem Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Srebrnej Górze. Stoi on przy murze oddzielającym cmentarz, od schodów łączących ulice Letnią i Ogrodową. W odróżnieniu od krzyża stojącego na terenie twierdzy, posiada on od przodu tylko jedno nazwisko: Johan Jacob Grath.  &lt;br /&gt;Pochowani, zgodnie ze swoim wyznaniem, na obu srebrnogórskich cmentarzach, żołnierze należeli do kompanii prób Komisji Badań Artyleryjskich &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(Versuch Kompanie der Artillerie Pruefung Komission&lt;/span&gt;), a ich zadaniem było testowanie nowych rodzajów broni artyleryjskiej, jaka była wprowadzana do wyposażenia pruskiej armii. Ponieśli oni śmierć na skutek przypadkowej eksplozji pocisku podczas badań nad moździerzem oblężniczym o kalibrze 210 mm (8, 26”).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Twierdza poligonem artyleryjskim.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Decyzja o zamknięciu i kasacji twierdzy zapadła w 1867 roku. Wybudowana sto lat wcześniej, za panowania Fryderyk II, w drugiej połowie XIX wieku była już mocno przestarzała. Ewentualna modernizacja wiązała by się z całkowitą przebudową i ogromnymi kosztami, związanymi z jej górskim położeniem. Dodatkowo sens utrzymywania takiej fortyfikacji podważały wysokie koszty eksploatacji, niezdrowy klimat i sytuacja geopolityczna. Mniej więcej od czasu wojen napoleońskich zdawano sobie sprawę, że forteca ta nie będzie znajdowała się na głównym terenie działań wojennych. Po błyskawicznym pruskim zwycięstwie w wojnie z Austrią w roku 1866 było już jasne, że w dobie transportu kolejowego, wysoko położona przełęcz Srebrna, straciła całe swoje militarne znaczenie. Likwidacja twierdzy następowała stopniowo, jednak już w 1869 roku była obiektem opuszczonym. Niepotrzebne już wtedy obiekty poforteczne stały się obiektem testów nad nowoczesną bronią i amunicją. Między innymi w tym okresie, odstrzelono część stropów fortecznych, badając właściwości i możliwości stosowania bawełny strzelniczej. Twierdza straciła swoje znaczenie strategiczne, ale jak widać nadal była wykorzystywana w celach militarnych. Na opuszczone kazamaty, położonej wysoko w górach, twierdzy zwróciła także uwagę Komisja Badań Artyleryjskich, która prowadziła badania mające na celu wdrożenie w armii pruskiej nowego systemu broni artyleryjskiej, w tym moździerzy oblężniczych. Miejsce wybrane było doskonale: z dala od oczu ciekawskich, w odludnej okolicy, gdzie łatwo było kontrolować przybyszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gwintowany moździerz oblężniczy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Moździerze oblężnicze, jako działa stromotorowe, były używane podczas zdobywania twierdz, a służyły do rozbijania stropów kazamat (sklepionych pomieszczeń przysypanych warstwą ziemi), w których zgromadzone były materiały wojenne, żywność lub służących jako schrony dla załogi. Aż do lat 70 XIX wieku, najcięższym typem moździerza, zdolnym przebić nawet najgrubsze stropy, używanym w armii pruskiej, był moździerz 50 funtowy. Było to działo gładkolufowe, o stosunkowo krótkiej (w stosunku do średnicy) lufie, długości 758 mm. Mógł on strzelać pociskami o średnicy 279,3 mm na maksymalną odległość ok. 2 km (2075 m). Pociski w zależności od rodzaju ważyły: 79,4 kg  (kule pełne) i 55, 9 kg (granaty). &lt;br /&gt;Granaty, czyli sferyczne pociski wypełnione materiałem wybuchowym, były odlewane asymetrycznie, z tego powodu na dnie posiadały znacznie grubszą ściankę niż na górze, gdzie znajdował się otwór zapałowy, w który był włożony zapalnik. Zapalnikiem był stożkowo ukształtowany kawałek drewna, z wydrążonym rdzeniem, wypełnionym specjalnym rodzajem wolno spalającego się prochu. Zapalenie się zapalnika następowało w momencie owiania kuli przez gazy prochowe, podczas odpalania ładunku miotającego. Tak wystrzelony granat miał tendencję, do upadania ciężkim dnem na cel, a dopiero po pewnym czasie, po dopaleniu się prochu, następowała detonacja ładunku wybuchowego. Oczywiście nie zawsze tak było. Czasami zdarzało się, że granat wybuchał już w powietrzu, przed dotarciem do celu. Szczególnie często takie przypadki miały miejsce, kiedy odległość do celu była na granicy zasięgu działa. Wybuchający w powietrzu granat robił wielkie wrażenie na obrońcach i mógł demoralizować załogę, ale wobec murów i stropów twierdzy był bezsilny. Zdarzało się również, że lont nie zapalił się podczas wystrzału działa lub zgasł podczas lotu pocisku w kierunku celu. Wtedy pocisk spadał i jego jedyną siłą była siła bezwładności swobodnie spadającego ciała.&lt;br /&gt;W połowie XIX wieku ze względu na coraz częstsze stosowanie zarówno strzeleckiej jak i artyleryjskiej broni gwintowanej, zasięg takiego gładkolufowego moździerza stawał się dalece niewystarczający do ostrzału wybranego fragmentu zdobywanej twierdzy. Oblężnicza bateria moździerzy ustawiona w odległości poniżej 2 km, stawała się łatwym celem dla fortecznych dział gwintowanych, i mogła być skutecznie, w krótkim czasie, zdemontowana. Również obsada baterii była narażona na celny ostrzał coraz doskonalszej broni strzeleckiej. &lt;br /&gt;Celem badań, prowadzonych od 1865 roku, było wdrożenie całkowicie nowego moździerza, który byłby w stanie strzelać z dalszej odległości, uzyskiwać większą celność, oraz potrafił przebić coraz grubsze stropy kazamat fortecznych. Zdecydowano się na skonstruowanie moździerza odprzodowego, o spiżowej, gwintowanej lufie. Zastosowanie lufy gwintowanej, oraz wydłużonego pocisku (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lang-granate&lt;/span&gt;) zupełnie zmieniło sposób odpalania ładunku burzącego: stabilizowany ruchem obrotowym, wywoływanym przez żłobkowanie lufy, granat o wydłużonym kształcie, trafiał zawsze tym samym końcem w cel, w związku z czym na tym końcu (czubku) można było umieścić zapalnik, który powodował eksplozję dokładnie w momencie uderzenia granatu. Jako środka inicjującego eksplozję używano piorunianu rtęci, materiału który ulega zapłonowi w przypadku uderzenia lub potarcia.&lt;br /&gt;Granaty, które wraz z moździerzem były testowane w listopadzie 1869 roku na terenie opuszczonej srebrnogórskiej fortecy miały właśnie taką konstrukcję. Były to sformowane w kształt głowy cukru cylindryczne metalowe pojemniki o długości 523 mm (2,5 kalibra). Całkowita waga pocisku wynosiła 80 kg w tym ok. 5 kg ładunku wybuchowego. Na czubku znajdował się zapalnik kapiszonowo-uderzeniowy (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;percussion-schlag zuender&lt;/span&gt;). &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNGqrcaHb2I/AAAAAAAAAOU/PQOdu4t-0gc/s1600/zapalnik.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535393080351879010" src="http://4.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNGqrcaHb2I/AAAAAAAAAOU/PQOdu4t-0gc/s320/zapalnik.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 252px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Działanie tego zapalnika polegało na uderzeniu pobijaka, swobodnie poruszającego się wewnątrz zapalnika, w jednogramowy ładunek piorunianu rtęci. Pomiędzy ładunkiem inicjującym, a pobijakiem, jako zabezpieczenie, przed przypadkowym odpaleniem, znajdowała się zawleczka. W czasie wystrzału pocisku, pobijak cofał się, a zawleczka była wyrzucana na zewnątrz na skutek działania siły odśrodkowej obracającego się pocisku. W momencie trafienia pocisku w cel, pobijak siłą bezwładności przesuwał się do przodu i uderzał w odbezpieczony ładunek piorunianu rtęci. Był to dość prymitywny i zawodny system. Wydaje się, że problemem było niekontrolowane wypadanie zawleczki zabezpieczającej materiał inicjujący, która naturalnie, nie mogła być zbyt ściśle dopasowana. W późniejszych latach stwierdzono, że zapalniki takie powodują liczne wypadki, kiedy nie są z odpowiednią ostrożnością traktowane, co doprowadziło do wydania specjalnej instrukcji dotyczącej procedur związanych z bezpieczeństwem posługiwania się granatami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Srebrnogórskie próby ogniowe.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNGoW4ceNaI/AAAAAAAAAN0/_sjPIapgIJ8/s1600/morser.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535390528077444514" src="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNGoW4ceNaI/AAAAAAAAAN0/_sjPIapgIJ8/s320/morser.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 263px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Prototyp moździerza spełniający powyższe wymagania był gotowy w połowie września 1869 roku. Powstała ciężka i masywna konstrukcja, która wraz z lawetą ważyła ponad trzy tony. Spiżowa lufa o długości 1530 mm, posiadała wewnętrzną średnicę 209 mm, wyposażona była w 30 bruzd nadających pociskowi ruch obrotowy i ważyła 1600 kg1. Lufa posadowiona była na lawecie dającej możliwość strzału z maksymalnym podniesieniem pod kątem 65 stopni. &lt;br /&gt;W listopadzie tego samego roku przystąpiono do prób ogniowych na terenie srebrnogórskiej fortecy.  Jako cel obrano jedno z dzieł twierdzy – Fort Rogowy (Hornwerk). Fort ten, podobnie jak cała twierdza, posiadał stropy kamienno - ceglane o grubości ok. 40 cm. Kazamaty oparte były na sklepieniach o łuku 4,7 m i przysypane z wierzchu warstwą gruntu grubości 0,6 do 1,9 m. Moździerz został ustawiony na wzgórzu Kortunał (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Voelkenplan&lt;/span&gt;). Jest to wzgórze o wysokości 675 m n.p.m., o płaskim wydłużonym grzbiecie, położone w kierunku południowo zachodnim, w odległości około 3 km od będącego celem ostrzału fortu. Pomiędzy badanym moździerzem a celem, znajdowała się niezamieszkana dolina porośnięta przez lasy. Strzelano opisanymi wyżej granatami o masie całkowitej 80 kg, z ładunkiem burzącym o masie 5 kg, odpalanym zapalnikiem uderzeniowym na bazie piorunianu rtęci. Jako ładunku miotającego używano prochu czarnego w ilości 2,5 kg, a kąt podniesienia lufy ustalono na 59 stopni.&lt;br /&gt;Ponieważ lufa była gwintowana, a pocisk ładowano od przodu, należało go „wkręcić” w gwint lufy. W tym celu, pociski były otaczane z zewnątrz płaszczem z miękkiego metalu, w tym przypadku z ołowiu, a wciśnięcie pocisku w rowkowanie lufy wymagało użycia sporo siły i wprawy. Podczas ładowania, lufa moździerza była opuszczana do pozycji poziomej, a wylot lufy znajdował się na wysokości ok. 130 cm nad poziomem gruntu. Do załadowania pocisku potrzeba było co najmniej czterech kanonierów. Dwóch z nich przynosiło pocisk i przytrzymywało go u wylotu lufy, a kolejnych dwóch za pomocą stempla wciskało 80 kg cylinder w żłobkowanie lufy. &lt;br /&gt;Próby, prowadzone pod dowództwem kapitana Rausch, trwały bez przeszkód, aż do dnia 29 listopada, kiedy to eksplozja pocisku doprowadziła do tragedii: śmieci czterech żołnierzy i poranienie wielu innych, w tym dowódcy działonu. Jak wspomniano wyżej, jako przyczynę wybuchu uznaje się nieostrożne, wynikające z rutyny obchodzenie się z pociskiem jednego z kanonierów. Biorąc pod uwagę wyżej opisany sposób ładowania moździerza, wagę pocisku i sposób detonacji ładunku burzącego, nietrudno sobie wyobrazić co mogło się stać. Najwyraźniej podczas próby załadowania ciężkiego pocisku, w mglisty, chłodny, listopadowy dzień z zapalnika wypadła zawleczka, a sam pocisk wypadł z rąk zmęczonych kanonierów co spowodowało eksplozję. &lt;br /&gt;Podczas testów osiągnięto następujące rezultaty: na 100 oddanych strzałów (przy elewacji 59 stopni), 82 pociski trafiły w stosunkowo mały cel jakim był samotny fort. Zatem przy zasięgu dwa razy większym niż tradycyjnego moździerza, używając pocisków o połowę cięższych i dużo bardziej efektywnych, uzyskano dużo lepsze skupienie w celu. Zauważono natomiast, że warstwa ziemi na stropie kazamat dość dobrze ogranicza skuteczność oddziaływania granatów. Pojedynczy granat uderzający w nasypowy grunt na stropie kazamat powodował powstanie tam krateru o głębokości 1,5 metra i średnicy 4 metrów, ale nie uszkadzał ceglano – kamiennego stropu. Pełną penetrację, czyli przebicie stropu kazamaty uzyskiwano jedyne w miejscu, gdzie całkowicie usunięto grunt nasypowy lub tam gdzie warstwa ochronna gruntu została usunięta poprzednim wybuchem. &lt;br /&gt;Podstawowe wnioski jakie wyciągnięto z prób zostały opisane następująco: celność moździerza z odległości 2800 metrów i przy kącie podniesienia 50 – 60 stopni nie budzi zastrzeżeń, i może on być stosowny do ostrzeliwania celów o wymiarach 75 x 15 metrów. Szczególnie groźny jest dla obiektów o budowie murowanej i dzianiu skarp. Mimo ograniczonej skuteczności przeciwko obiektom przysypanym ziemią, wybuchowe działanie pocisków stanowi duże zagrożenie dla siły żywej przeciwnika ukrytej w takich pomieszczeniach1. Były to na tyle zadowalające wyniki, że zdecydowano (po niewielkich modyfikacjach) o rozpoczęciu produkcji tego typu moździerza, i był on później na wyposażeniu armii pruskiej i niemieckiej znany jako model C/70. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Doświadczenia wojenne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konstrukcja przetestowana na terenie opuszczonej twierdzy w Srebrnej Górze, została wykorzystana już nie cały rok później, podczas wojny francusko- niemieckiej w latach 1870/71. W tym okresie moździerze te były w dalszym ciągu traktowane jako broń eksperymentalna i obsługiwana przez żołnierzy Versuch Kompanie. Po raz pierwszy w warunkach bojowych gwintowane moździerze kalibru 21 cm zostały użyte, podczas oblężenia Strassburga, które było prawdopodobnie ostatnim formalnym oblężeniem w historii. W dwa takie działa uzbrojono (8 IX 1870) baterię oblężniczą nr 35. Celem moździerzy była ziemna, nie posiadająca kazamat, jednak z skarpami dzianymi cegłą, luneta (nr 44). Ogień z moździerzy, wraz z ogniem dział z baterii nr 5 (która uzbrojona była w tzw. „skrócone” 15 cm działa gwintowane) był tak skuteczny, że szybko zniszczone dzieło zostało porzucone przez obrońców1. Moździerze te były używane również do ostrzału samego miasta, i tak 24 września, jeden z 80 kilogramowych granatów przebił się przez trzy kondygnacje i wpadł do piwnicy budynku mieszkalnego, niszcząc wszystko na swojej drodze.&lt;br /&gt;Podczas oblężenia Paryża w roku 1871 do ostrzału zewnętrznego pierścienia fortyfikacji, użyto już 6 takich moździerzy. Ustawione one były w trzech bateriach moździerzowych na południowym froncie (po dwie sztuki w każdej) i skierowane na forty: Issy (bateria nr 13),  Vanvres (bateria nr 14) i Montrouge (bateria nr 15). Bateria nr 13 rozpoczęła (16 stycznia) całodzienny ogień w celu zniszczenia kazamat fortu Issy. Skutki jakie ostrzał moździerzowy spowodował w jednym ze schronów amunicyjnych tego fortu, widać na ilustracji.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNGpdDtxFyI/AAAAAAAAAOM/CpxTY5S3J1Q/s1600/magazyn.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535391733693617954" src="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNGpdDtxFyI/AAAAAAAAAOM/CpxTY5S3J1Q/s320/magazyn.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 218px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt; Spadający niemal pionowo pocisk przebił 60 cm strop kazamaty o bardzo wąskim łuku 1,25 m, przykrytej 2 metrową warstwą ziemi! Podobnie w forcie Vanvres, gdzie taki pocisk spadł na taras artyleryjski bastionu i przebił się do poniżej leżącej kazamaty, niszcząc po drodze 75 centymetrowej grubości strop przykryty 80 centymetrami doskonale ubitej (poprzez codzienne używanie) ziemi. Zauważono natomiast, że stropy „elastyczne” (zbudowane z belek, przysypanych 2,5 – 3 metrową warstwą gruntu), albo pokryte warstwą faszyny lub gałęzi skutecznie opierają się niszczącemu działaniu pocisków miotanych z gwintowanych moździerzy oblężniczych.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Testowany w Srebrnej Górze moździerz nie zmienił losów wojny, chociaż niewątpliwie miał swój istotny udział w działaniach przeciwko francuskim twierdzom w latach 1870/71. Zastosowanie gwintowanych moździerzy do ognia pionowego, przy bombardowaniu obiektów fortecznych było całkowitą nowością i było później szeroko komentowane na całym świecie. Miało również znaczący wpływ na rozwój obiektów fortecznych w drugiej połowie XIX wieku. Oglądając niepozorny żeliwny krzyż w kącie dziedzińca Donżonu warto jednak pamiętać, że eksplozje, które rozbrzmiewały w Górach Sowich późną jesienią 1869, niecałe dwa lata później odbijały się echem na Renem i Sekwaną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2342184931265858449-5444041682455947109?l=harry-progloriaetpatria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/feeds/5444041682455947109/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/2010/11/zelazny-krzyz-to-pruskie-potem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2342184931265858449/posts/default/5444041682455947109'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2342184931265858449/posts/default/5444041682455947109'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/2010/11/zelazny-krzyz-to-pruskie-potem.html' title='Żelazne Krzyże w Srebrnej Górze'/><author><name>Wojciech Olszewski, "Harry"</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03414118495124215974</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TN_kNGPwRGI/AAAAAAAAAQI/3xwbvrOwcjA/S220/tytu%25C5%2582owe.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TNGnZnsLkqI/AAAAAAAAANk/DSClyfMiuTQ/s72-c/EK.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2342184931265858449.post-8392662887515366638</id><published>2010-10-17T12:31:00.006+02:00</published><updated>2010-10-19T20:18:10.632+02:00</updated><title type='text'>O celności, celowaniu i trafianiu. Cz. 2</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TL3gzZqqCtI/AAAAAAAAANY/N9KxeYgu_tc/s1600/schlagen_an.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TL3gzZqqCtI/AAAAAAAAANY/N9KxeYgu_tc/s320/schlagen_an.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529823091148589778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kilka słów o celowaniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dość powszechna opinia, na temat celowania z broni gładkolufowej, sprowadza się do lekceważącego stwierdzenia, że zwyczajnie składano karabiny poziomo. Przecież ta broń nawet nie miała przyrządów celowniczych! Tymczasem w oparciu o źródła można stwierdzić, że już w osiemnastym wieku zdawano sobie doskonale sprawę, że kula nie leci do celu po linii prostej, a po krzywej (zwanej krzywą balistyczną) i wiedziano w jaki sposób celować, tak aby uzyskać największe prawdopodobieństwo trafienia. Celem był naturalnie, nie pojedynczy człowiek, a masa ludzka. Broń wymierzano tak, aby kule trafiały w połowę wysokości człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pruski regulamin piechoty z roku 1743 wprowadzał odmienne zasady składania broni dla pierwszego, klęczącego szeregu - który miał trzymać broń poziomo i dla dwu tylnych, stojących - które miały nieco obniżyć lufy. Głowy celujących żołnierzy miały być nieco pochylone, tak aby patrzeć wzdłuż lufy. Jednocześnie oficerom kazano mieć baczenie, czy ludzie nie strzelają w powietrze lub ziemie, czyli nakładano na nich obowiązek korygowania ognia. &lt;br /&gt;Podobne zasady składania broni zawierała instrukcja sporządzona na potrzeby armii kontynentalnej Stanów Zjednoczonych przez pruskiego oficera na służbie amerykańskiej barona von Staubena, gdzie w rozdziale dotyczącym szkolenia kompanii, przy komendzie Cel ! (Take Aim!), czytamy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„opuszcza się wylot (muzzle) nieco poniżej poziomu,  prawym okiem spoglądając wzdłuż lufy”&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TL3e2mo8V1I/AAAAAAAAANQ/BGCnacWen0g/s1600/schla4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 170px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TL3e2mo8V1I/AAAAAAAAANQ/BGCnacWen0g/s320/schla4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529820947147413330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji tworzonych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ad hoc&lt;/span&gt; instrukcji dotyczących walki w szczególnych sytuacjach, wydawano szczegółowe przepisy względem celowania. Tak na przykład, w warunkach walki z insurekcją, przed wkroczeniem wojsk pruskich do Polski w 1794 roku, gen. Favrat wydał rozkaz, nakazujący dopuszczać atakujących chłopów (Bauern) na osiem kroków i oddawać salwę batalionową celując pod kolana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W podręczniku dla oficerów, autorstwa Scharnhorsta, z roku 1790 zaleca się aby na dystansie 100-150 kroków celować w kolana, 150-200 w pas, a 200 – 250 w głowę przeciwnika. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Simon Vernon, tak określał zasady celowania: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Ogólna zasada jest taka, aby na początku (w miarę zbliżania się przeciwnika) celować wyżej, w kiedy w momencie kiedy przeciwnik podchodzi obniżać punkt celowania, w rezultacie, kiedy jest on już bardzo blisko, celować trzeba w grunt pod nogami”&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2342184931265858449-8392662887515366638?l=harry-progloriaetpatria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/feeds/8392662887515366638/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/2010/10/o-celnosci-celowaniu-i-trafianiu-cz-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2342184931265858449/posts/default/8392662887515366638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2342184931265858449/posts/default/8392662887515366638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/2010/10/o-celnosci-celowaniu-i-trafianiu-cz-2.html' title='O celności, celowaniu i trafianiu. Cz. 2'/><author><name>Wojciech Olszewski, "Harry"</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03414118495124215974</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TN_kNGPwRGI/AAAAAAAAAQI/3xwbvrOwcjA/S220/tytu%25C5%2582owe.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TL3gzZqqCtI/AAAAAAAAANY/N9KxeYgu_tc/s72-c/schlagen_an.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2342184931265858449.post-2173420088580140321</id><published>2010-10-16T12:47:00.004+02:00</published><updated>2010-10-16T18:27:14.198+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Scharnhorst'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='1810'/><title type='text'>O celności, celowaniu i trafianiu. Cz. 1</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TLmEpSfGHFI/AAAAAAAAAMo/f_d0XLJ57vE/s1600/prusy_bro%C5%84.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TLmEpSfGHFI/AAAAAAAAAMo/f_d0XLJ57vE/s320/prusy_bro%C5%84.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5528595862445759570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielokrotnie, przy okazji dyskusji na temat taktyki walki piechoty uzbrojonej w gładkolufowe karabiny skałkowe, pojawia się kwestia celności tej broni. Spektrum opinii wypowiadanych przy tym przez „specjalistów” jest szerokie, od całkowitego lekceważenia, jako ognistych kijów do straszenia, po nieprawdopodobne opowieści o strzelach trafiających w oko, z odległości 500 metrów. Warto do tej dyskusji dorzucić garść faktów i twardych dowodów, opartych o badania empiryczne. Tak się składa, że dokładnie 200 lat temu, w roku 1810, na poligonie pod Poczdamem, pod kierownictwem Gerharda Scharnhorsta, wykonano testy nad różnymi typami broni skałkowej, będącej na wyposażeniu armii europejskich. Ten tekst został oparty o wyniki tych badań, opublikowane w roku 1813 pod tytułem: &lt;i&gt;Uber der Wirkung des Feurgewehrs.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TLmE5bn7ZbI/AAAAAAAAAMw/OqvHNv580vk/s1600/generalleutnant-gerhard-von-scharnhorst-1813.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 229px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TLmE5bn7ZbI/AAAAAAAAAMw/OqvHNv580vk/s320/generalleutnant-gerhard-von-scharnhorst-1813.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5528596139776632242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedmiotem testów były następujące modele broni:&lt;br /&gt;"staropruski" karabin z prosta kolbą (&lt;b&gt;M1780/87&lt;/b&gt;), "nowopruski" karabin z wygiętą kolbą (&lt;b&gt;M1809&lt;/b&gt;), pruski karabin Nothardta (&lt;b&gt;M1801&lt;/b&gt;), karabin francuski (&lt;b&gt;1777/ANIX&lt;/b&gt;), karabin angielski (&lt;b&gt;Brown Bess,&lt;/b&gt; New Land Pattern), karabin szwedzki i karabin rosyjski, przy czym dla dwu ostatnich nie udało mi się ustalić konkretnych modelów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Metodyka.&lt;br /&gt;Teren była całkowicie płaski, bez wzniesień ani przeszkód terenowych. Strzelanie odbywało się cyklami po 200 strzałów, które oddawane były przez 10 żołnierzy, z których każdy oddawał po 20 strzałów w kierunku celu. W trakcie testów mierzono również czas, jaki potrzebny był do oddania 20 strzałów. Celem była drewniana ściana, zbudowana z calowej grubości desek, o długości 100 kroków i wysokości 6 stóp. Strzelanie odbywało się na dystansie 100, 200, 300, 400, 500 i 600 kroków. Już w czasie testów przeprowadzanych w roku 1800, zauważono, że jeżeli broń jest skierowana poziomo i wycelowana w połowę wysokości człowieka, to kule spadają na ziemię w odległości najdalej 200 – 250 kroków. Podczas prób w 1810, na dystansie 100 kroków celowano do linii położonej na wysokości 3 stóp, ale dla karabinów szwedzkich, rosyjskich i angielskich, musiano tę linię obniżyć do wysokości jednej stopy nad poziomem gruntu, gdyż w czasie testów zauważono, że wiele pocisków przelatuje górą nad celem ! Na dystansie 200 kroków, celowano na wysokości 3 stóp nad poziomem gruntu, a na dystansie 300 kroków, na wysokość 5 stóp nad ziemią, czyli jedną stopę poniżej górnej krawędzi ściany. Na dystansie 400, 500 i 600 kroków celowano na „wysokość bagnetu” a więc na wysokość jeźdźca, czyli jedną stopę powyżej wysokości ściany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TLmFHM12uQI/AAAAAAAAAM4/FQ2lRrtOH8g/s1600/testy2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 171px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TLmFHM12uQI/AAAAAAAAAM4/FQ2lRrtOH8g/s320/testy2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5528596376326682882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyniki.&lt;br /&gt;Szybkostrzelność.&lt;br /&gt;Podczas testów na dystansie 300 kroków mierzono czas, jaki potrzebny był do oddania 20 strzałów. Wyniki różniły się znacznie od siebie, gdyż najkrótszy zmierzony czas to było 7½ minuty a najdłuższe wynosiły 13 do 14 minut. Przeciętne wyniki szybkostrzelności dla poszczególnych modeli wyniosły: M1780/87 – 2,22 [strzałów na minutę]; M1809 – 2,5; M1801 – 2,29; 1777/ANIX – 2,0; karabin rosyjski – 2,0, dla Brown Bess i karabinu szwedzkiego – brak danych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skuteczność:&lt;br /&gt;Wyniki trafień zostały przedstawione na wykresie. Jak widać, na najkrótszym dystansie 100 kroków, wyniki różnią się najbardziej, aby na dystansie 300 – 400 kroków osiągnąć podobne wartości dla wszystkich modeli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TLmF2qeagaI/AAAAAAAAANA/kVHNq2SN9Qw/s1600/testy1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TLmF2qeagaI/AAAAAAAAANA/kVHNq2SN9Qw/s320/testy1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5528597191735280034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wnioski.&lt;br /&gt;Wnioskiem jaki autor wysnuł z wyników badań była ogólna formuła, że na dystansie 100 kroków w cel trafia ¾ , na dystansie 200 kroków, ½  a na dystansie 300 metrów, 1/3 wystrzelonych kul. W oparciu o wykres i porównując poszczególne modele można jeszcze zauważyć, że&lt;br /&gt;- charakterystyki modeli ANIX, M1801 i M1809 są prawie identyczne&lt;br /&gt;- zaskakuje bardzo niska skuteczność karabinu M1780/87 (staropruski), który był główną bronią ręczną Prusaków w kampanii 1806/07, oraz daleka od "legendarnej" szybkostrzelność.&lt;br /&gt;- skuteczność na dystansie 500 – 600 kroków jest bliska zeru.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2342184931265858449-2173420088580140321?l=harry-progloriaetpatria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/feeds/2173420088580140321/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/2010/10/o-celnosci-celowaniu-i-trafianiu-cz-1.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2342184931265858449/posts/default/2173420088580140321'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2342184931265858449/posts/default/2173420088580140321'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/2010/10/o-celnosci-celowaniu-i-trafianiu-cz-1.html' title='O celności, celowaniu i trafianiu. Cz. 1'/><author><name>Wojciech Olszewski, "Harry"</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03414118495124215974</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TN_kNGPwRGI/AAAAAAAAAQI/3xwbvrOwcjA/S220/tytu%25C5%2582owe.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TLmEpSfGHFI/AAAAAAAAAMo/f_d0XLJ57vE/s72-c/prusy_bro%C5%84.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2342184931265858449.post-8208870448571240288</id><published>2010-10-12T12:20:00.006+02:00</published><updated>2010-10-19T15:09:26.935+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pruska Iława'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='1807'/><title type='text'>Od Iławy do Iławy.</title><content type='html'>W czasie bitwy pod Pruską Iławą, 8 lutego, około godz 14:00, pod atakami korpusu Davouta, rosyjskie lewe skrzydło cofnęło się, a Benningsen, stracił możliwość wycofywania się przez Lampash. Napoleon spodziewał się rychłego przybycia korpusu Neya, który z rejonu Orchen (Orsy) i Eichen (Dęby) miał kierować się na Althof (Orechowo), a w rezultacie zamknąć drogę odwrotu Rosjan przez Schmoditten (Rjabinowka). W ten sposób armia rosyjska znalazła by się w okrążeniu, a Napoleon, powtarzając manewr kanneński, odniósł by druzgocące zwycięstwo. Pojawienie się Prusaków, zamiast spodziewanego Ney'a, i ich brawurowy, przeprowadzony jak na manewrach, atak,  zmieniło w znaczący sposób wynik starcia. Poniższa relacja, jest próbą rekonstrukcji wydarzeń jakie miały miejsce w dniach poprzedzających przybycie pruskiego korpusy generała L'Estocq na pole bitwy pod Pruską Iławą. Podczas pisania celowo pominąłem wszystkie informacje o sytuacji strategicznej i operacyjnej (między innymi o ruchach korpusów Wielkiej Armii), które są dzisiaj dokonale znane historykom i do których można w każdej chwili sięgnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;       Hussenheim, 8 lutego 1807, 3:00. &lt;br /&gt;       W wiejskiej chacie zagubionej wśród lasów i pagórków Prus Wschodnich, dowodzący pruskim korpusem generał Anton Wilhelm von L'Estocq przeciera podkrążone, niewyspane oczy. Jest zmęczony i zdrożony jak całe wojsko. Od 2 lutego, czyli od dnia wyjścia z Iławy, jego korpus pokonał ponad 150 km po kiepskich, zaśnieżonych drogach. Jest zimno, za dnia temperatura nie jest dotkliwa, jakieś 4-5 stopni poniżej zera, ale nocą spada do kilkunastu stopni mrozu, a przenikliwy wiatr zwiększa uczucie chłodu. Gruntowe, w czasie trwającej od jesieni wojny, rozjeżdżone setkami kół i rozdeptane tysiącami butów, wschodniopruskie drogi zamieniły się najpierw w błoto, potem zmarzły w twarde jak skała koleiny, a następnie pokryły się śniegiem, zdradziecko skrywając swoje nierówności i ostre krawędzie. Nawet za dnia postawienie nogi dla człowieka lub konia jest ryzykowne. Nocą, w skąpym świetle latarni, żołnierze piechoty, oszronieni zamarzającą parą własnych oddechów,  wyglądają jak zataczające się upiory. Konie nie wyglądają lepiej, pozbawione od tygodnia porządnej paszy, przypominają własne szkielety obciągnięte skórą. Można jeszcze jechać na nich stępa, ale galop jest wykluczony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;       Zimowa ofensywa sprzymierzonych rozwijała się owocnie, pruski korpus, wzmocniony dwoma pułkami rosyjskimi liczył ok. 15 000 ludzi i w końcu stycznia siłami głównymi osiągnął Kisielice(ok. 20 km na zachód od Iławy), z pikietami na linii Łasin – Biskupiec. Nieprzyjaciel cofał się praktycznie bez walki. Pod Grudziądzem stanął major Borstell ze 150 osobowym oddziałem Garde du Corps, odblokowując tym samym twierdzę, a pod  Kwidzynem gen. Roquette ucierał się z polskimi powstańcami, którzy wykorzystując zamarzniętą Wisłę, przechodzili na jej prawy brzeg. Planowano też dalsze kroki, we współudziale garnizonu Gdańska, w dniu 2 lutego miano zaatakować i zdobyć Gniew. W tym celu w kierunku Kwidzyna wymaszerował pułk dragonów generała Esebecka, któremu przydzielono kałuski pułk piechoty i półbaterię konną. Tymczasem już 1 lutego przyszedł rozkaz aby nawiązać kontakt z prawym skrzydłem rosyjskim w Ostródzie, tak więc L'Estocq musiał zrezygnować z kroków ofensywnych i przesunął się siłami głównymi pod Iławę, gdzie stanął 2 lutego po południu. W celu osłonięcia marszu lotną brygadę Rouquette przesunięto nad Osę, Borstell miał pilnować prawego brzegu Wisły pomiędzy Gniewem a Nowem, a Esebeck dostał rozkaz posuwania się an Kisielice i Iławę. O 5 rano (3 lutego) wymaszerowano w dwu kolumnach w kierunku Ostródy, gdzie dotarto późnym wieczorem. Siły główne w Tyrowie, a brygady forpocztowe (Bulowa i Maltzhama) na prawo od nich, zajęły drogi  na Olsztynek i Lubawę. W Ostródzie czekał już kolejny rozkaz: koncentracja całej armii pod Jonkowem! W związku z francuską  kontrofensywą Benningsen pisał :&lt;span style="font-style:italic;"&gt; “Cały pruski korpus musi się szybko ze mną połączyć nad Łyną, a w swoim marszu zająć drogę Olszynek – Jonkowo, tak aby zasłonić prawą flankę armii rosyjskiej, przeciwko której wróg już podjął kroki”. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt; Jeszcze wieczorem wydano stosowne rozkazy: brygady forpocztowe Maltzhana i Bulowa oraz wsparcie Kluchznera4 zbiorą się o 7 na drodze do Olsztynka, skąd przejdą pod Łuktę, siły główne, o 8 rano, uformują kolumnę na drodze do Morąga, dotychczasowa straż przednia – brygada Prittwitza – utworzy ariergardę kolumny głównej. Rezerwa generała Plotza przejdzie z Miłomłyna do Wilnowa (na wschód od jeziora Narie) gdzie będzie oczekiwać kolejnych rozkazów. To miał być spacerek! Z Ostródy do Jonkowa jest ledwie dzień marszu! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TL2YTgbVuAI/AAAAAAAAANI/KBIy1Fnp1U8/s1600/ruchy_wojska.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 220px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TL2YTgbVuAI/AAAAAAAAANI/KBIy1Fnp1U8/s320/ruchy_wojska.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529743378370377730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Benningsen i jego ciągle nieaktualne rozkazy ! Ledwie sformowano kolumny marszowe nadszedł kolejny list, z nowymi dyspozycjami! “Ponieważ pozycja pod Jonkowem okazała się nie do utrzymania – pisał Benningsen – a odwrót na Bartoszyce jest niemożliwy, gdyż zajęto wszystkie przejścia przez Łynę, armia rosyjska będzie się wycofywać w kierunku Lubomina, gdzie będzie oczekiwać wroga; generał L'Estoq powinien w takim razie natychmiast tam się udać i stanąć na prawej flance armii rosyjskiej”. Na Lubomin! To dwa razy dalej niż Jonkowo, do tego w innym kierunku! &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zum Teufel!&lt;/span&gt;Trzeba natychmiast zając przeprawy na Pasłęce zanim zrobią to Francuzi! Wprawdzie rzeki są zamarznięte, ale głębokie doliny w jakich płyną, są zasypane śniegiem, pokonać je można tylko po mostach. Trzeba w końcu, obrócić cały korpus, którego straże przednie są na południu, a maszerować trzeba na północ. Wschodniopruskie lasy, to nie plac manewrowy pod Poczdamem, na to wszystko trzeba czasu, a Benningsen nagli. Generał L'Estoq zadecydował, że przeprawi się przez Pasłękę w Kalistach-Dąbrówce.&lt;br /&gt;      Natychmiast wysłano odpowiednie rozkazy. Plotz, który był w drodze na Wilnowo miał przejść dalej do Brzydowa i Ględ, stamtąd wysłać mieszany oddział, który miał zająć most nad Pasłęką pod Kalistami, a następnie wysłać patrole na prawy brzeg do Skolit i Garzewa. Siły główne miały posunąć się na północ i stanąć pomiędzy Morągiem a Lasem Ostródzkim, ariergarda w Rusi. Brygady straży przedniej miały się rozlokować wzdłuż Pasłęki: Bulowa – pomiędzy Łuktą a Łęgutami,  Maltzhana – pod Mostkowem, a wsparcie Kluchznera – pomiędzy nimi, na północ od Łukty. Brygady te miały wysłać pikiety na prawy brzeg rzeki, odpowiednio do wsi: Stękiny, Kawkowo i Szałastry. Jednocześnie ustalono, marszruty na następny dzień (5 II). Siły główne miały w gotowości, na północ od Morąga, o 9 rano, ariergarda w Morągu o 11, rezerwa Plotza, miała przesunąć się na północ i być gotowa o 12 w Warkałkach (na południe od Miłakowa) i o tej samej porze, brygady straży przedniej, miały zająć miejsce rezerwy pod Włodowem. Cały manewr miał się odbyć, oczywiście, pod osłoną pikiet na prawym brzegu Pasłęki. &lt;br /&gt;     Niestety, zimowa pora, zaśnieżone drogi, zmiany planów – to wszystko nie sprzyjało wykonaniu rozkazów. Brygady straży przedniej, które, zgodnie z dyspozycjami z dnia poprzedniego były już w marszu, zgubiły drogę, dotarły do Łukty dopiero o 19, oficer ordynansowy, wiozący zmianę rozkazów dotarł tam dopiero o 20,  w związku z czym nie wysłano już pikiet na prawy brzeg Pasłęki, biorąc ognie ognisk po wschodniej stronie za pozycje rosyjskie! Również gen. Plotz nie osiągnął swoich kwater przed zmrokiem, ten jednak przekonał się, że na drugim brzegu rzeki stoją już siły przeciwnika. Przez cały dzień, mimo że niektóre oddziały pokonały po kilkadziesiąt kilometrów, cały korpus praktycznie nie ruszył się z miejsca, nie rozpoznano też siły nieprzyjaciela!&lt;br /&gt;     Około 5 rano, do kwatery L'Estoqe w Morągu dotarły wiadomości, że przeprawa przez Kalisty jest niemożliwa, bo po drugiej stronie Pasłęki stoją wojska francuskie. Gdzie w takim razie jest Benningsen? Wycofał się bardziej na północ? Nie ma wyjścia trzeba posunąć się bardziej na północ. Zamiana punktów zbornych była już niemożliwa, bo wojsko zdążyło wymaszerować na pozycje. Oficerowie ordynansowi ponownie wsiedli na konie. Niech Plotz przejdzie przez , Miłakowo i zatrzyma się w Dobrym, siły główne przejdą dalej na północ, przeprawią się przez Spędy. Brygady straży przedniej przez Sportyny i Pityny, a potem pomaszerują na północ od Ornety, do Bażyn, gdzie osłonią moją flankę!&lt;br /&gt;      W celu zajęcia przepraw, z sił głównych został wysłany batalion dragonów Auer. Ledwie L'Estoqe ruszył z miejsca, dotarł do niego kurier z informacją, że Miłaków też już jest zajęty przez francuską kawalerię, która starła się z dragonami Auer próbującymi zająć przeprawy w Soprtynach i Pitynach. Generał, dla wzmocnienia Plotza, który miał zająć Miłaków, wysłał drugi batalion dragonów Auer, a sam, zgodnie z planem kontynuował marsz na Dobry. Podjął decyzję która kosztowała go utratę 1/3 swoich sił!&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;    Plotz, mając do dyspozycji dwa pułki piechoty (Plotz i Ruitz), dwa bataliony grenadierów (Braun i Massow) i 1 1/2 baterii artylerii konnej, po wzmocnieniu pułkiem dragonów zaczął posuwać się, w szyku bojowym w kierunku Miłakowa, kiedy usłyszano huk wystrzałów z kierunku Włodowa. Mając przed sobą słabe siły przeciwnika, postanowił najpierw zająć miasto, a potem ruszyć na pomoc brygadom straży przedniej, które musiały toczyć, oceniając po odgłosach, ciężkie boje. Faktycznie, na widok pruskiej brygady, pułk francuskiej jazdy, pierzchnął z Miłakowa na południe, w kierunku Trukajn. Plotz, zajął miasto, obstawił piechotą i wysłał kawalerię w kierunku Włodowa, która szybko powróciła: w kierunku Miłakowa zmierzały duże siły nieprzyjacielskiej piechoty i kawalerii! Plotz zorientował się, że ma do czynienia, nie z pojedynczym podjazdem a większym zgrupowaniem. &lt;br /&gt; W rzeczywistości, były to czołowe dywizje VI Korpusu Wielkiej Armii. L'Estocq nie wiedział, że już dzień wcześniej, Napoleon otrzymał wiadomość o silnym ugrupowaniu, które usiłuje przeprawić się przez Pasłękę. Szybko zorientował się, że chodzi o Prusaków, o których dotychczas nie miał informacji i nakazał Neyowi, aby ten odciął pruski korpus od armii rosyjskiej. Ney otrzymał ten rozkaz rano i szybko przeprawił się przez Pasłękę pod Kalistami, a w tej chwili pełną siłą maszerował trasą przez Włodowo na Miłaków Na wojnie często decyduje przypadek, tego dnia szczęście sprzyjało Neyowi. Przeprawę rozpoczął po odejściu z tego rejonu Plotza, a zanim, na pozycję pod Włodowem, dotarł Bulow.&lt;br /&gt;     Ten pierwszy, nie widząc możliwości stawienia czoła przeciwnikowi, w całkowitym porządku, bez strat, wycofał się na Dobry. Ten drugi, nie wiedząc z kim ma do czynienia - zaatakował!&lt;br /&gt;     Brygady straży przedniej, były mieszanymi, złożonymi z wszystkich rodzajów wojsk oddziałami, pomiędzy które rozdzielono bataliony lekkiej piechoty: Wackenitz, Bulow, Schachtmeyer i Bergen, drugi batalion pułku piechoty liniowej Besser, drugi batalion huzarów Prittwitz, batalion Towarzyszy i baterię konnej artylerii Graumann. Około 11, w dalszym ciągu wykonując dyspozycje z dnia poprzedniego, gdyż oficer ordynansowy wysłany z nowymi rozkazami wpadł w ręce Francuzów, obie brygady forpocztowe posuwały się od Wilnowa w kierunku Włodowa. Zarówno Bulow jak i Maltzhan myśleli, że przeprawę prze Pasłękę utrzymują pikiety Plotza, a na drugim brzegu stoi armia rosyjska. Kiedy kolumny mijały Brzeźno, od czoła dało się słyszeć pojedyncze strzały, które początkowo wzięto za pomyłkowe ostrzelanie fizylierów przez kozaków. Po około kwadransie, okazało się że zalesiony pagórek przed Włodowem zajmuje francuska lekka piechota. &lt;br /&gt;    Pułkownik Maltzahn, który znajdował się na szpicy kolumny zaatakował przeciwnika w lasku, Bulow przesunął się bardziej na lewo i rzucił huzarów jeszcze bardziej w lewo w celu odcięcia Francuzom odwrotu. Obaj byli przeświadczeni, że mają do czynienia ze strażą przednią jakiegoś zgrupowania przeciwnika i chcieli się przebić do sił głównych, które, zgodnie z ostatnim znanym rozkazem, powinny się posuwać, zbieżnym marszem na Kalisty. Po wyparciu nieprzyjacielskiej piechoty z pomiędzy drzew, obie brygady stanęły na otwartej przestrzeni, w odległości kilkuset kroków od Włodowa, akurat w sam raz, aby zobaczyć, jak cały VI korpus, robi lewo zwrot i rozwija swoje pułki do natarcia... &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Scheisse! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt; Ney zaatakował w trzech kolumnach, interwały wypełniając tyralierami. Mając kilkukrotną przewagę, nie miał trudności z odbiciem lasku. Prusacy zaczęli się cofać, przy czym ich lewe skrzydło zostało mocno poturbowane. Po wyjściu na otwartą przestrzeń, brygada utworzyła wielki czworobok, złożony z czterech batalionów fizylierskich. Na lewej flance stanął batalion pułku Besser, który w krytycznym momencie, formowania czworoboku, zatrzymał atakującego nieprzyjaciela salwą batalionową. Na prawej flance z nieprzyjacielską jazdą ucierali się huzarzy Prittwitza, a batalion Towarzyszy osłaniał czoło. Tak sformowana brygada rozpoczęła powolny odwrót w kierunku Morąga. Ostro się ostrzeliwując, czworobok dotarł do Wilnowa, gdzie wpadł na własne tabory, które zatarasowały przejście. Szyk się rozsypał, a kawaleria “piekielnej dywizji” Lasalla, rozniosła piechotę na szablach. W ostatniej chwili, szczęśliwa szarża huzarów, ocaliła część piechoty, która uciekała do Morąga, ścigana przez Francuzów, aż do zmroku. Pruskie straty wyniosły 35 oficerów i 1100 żołnierzy, do niewoli dostał się generał Kluchtzner, staruszek (rocznik 1736), weteran wojny siedmioletniej. Pułkownik Bulow, został postrzelony w ramie. Wieczorem, na kwaterach w Morągu, pocieszał swoich zmęczonych i zniechęconych oficerów: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Odwagi Panowie, te kurduple nieźle nas dzisiaj pobili, następnym razem my ich stłuczemy !&lt;/span&gt; Następnym razem, czyli w czerwcu 1807 się nie udało, ale jako generał-porucznik von Bulow, we wrześniu 1813 (pod Dennewitz) wziął srogi rewanż na Ney'u, a czerwcu 1815 mógł się cieszyć z ostatecznego pokonania Napoleona. Tymczasem Ney odtrąbił zwycięstwo, a Cesarzowi chełpliwie zameldował że... rozbił cały korpus L'Estocqa. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TLRoJskws_I/AAAAAAAAAMM/bg6T2nXDzso/s1600/prittwitz1792.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 251px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TLRoJskws_I/AAAAAAAAAMM/bg6T2nXDzso/s320/prittwitz1792.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5527157158483899378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     Strata była bolesna, ale siły główne pruskiego korpusu forsownym marszem na północ, po bocznych drogach, przeprawiły się w końcu przez Pasłękę pod Spędami i nocą zajęły kwatery w Osetniku. Tempo spowalniały dwie baterie ciężkiej artylerii, dla których trzeba było w wielu miejscach budować przejścia. Po drodze, dotarły do L'Estocqa dyspozycje Benningsena, który informował, że będzie się wycofywał na Górowo, a w razie potrzeby Alembork, gdzie będzie chciał utrzymać mocną pozycję L'Estocq stanął ze sztabem w Gładyszach (Schloditten), w pałacu rodziny zu Dohna. Z rosnącym zdenerwowaniem oczekiwał wieści o swojej straży przedniej, po której zaginął ślad, martwił się powolnym tempem marszu, zbytnim rozciągnięciem kolumny. Na następny dzień (6 II), jako punkt zborny wyznaczono drogę pomiędzy wioskami Długobór i Pakosze. Planowano dojść do Lelkowa, ale zmęczeni nocnym marszem żołnierze (wielu w ogóle nie spało), powoli zbierali się do wymarszu. Nie będąc naciskanym przez nieprzyjaciela, generał, po krótkim marszu na Sawity postanowił dać ludziom dzień odpoczynku. Wydano chleb i gorzałkę. Do Benningsena, po rozkazy pojechał porucznik Kursell. W krótkim czasie powrócił z ustnym poleceniem marszu na Rositten (Bogatowo - pomiędzy Cyntami a Iławą), stamtąd do drogi Królewiec – Iława, którą korpus dołączy do armii rosyjskiej. Jednocześnie głównodowodzący prosił o osobiste przybycie generałów Ruchela i L'Estocq do Iławy. Do korpusu dołączył też Scharnhorst5, który od 31 stycznia przebywał z Benningsenem. &lt;br /&gt;     Na następny dzień (7 II) zaplanowano wymarsz na godz 6 rano. Generał L'Estocq z pułkownikiem Scharnhorstem wyruszyli konno, przez Kandyty i Orsy do Iławy, do sztabu Benningsena. Daleko nie ujechali. Obaj oficerowie, przekonali się, że Wielka Armia w pościgu za Rosjanami podciągnęła już pod Iławę, uznali więc, za konieczne, pozostanie z własnymi żołnierzami (do sztabu wysłany został ponownie porucznik Kursell) i z Ors udali się bezpośrednio do  Hussehnen (Pogranicznoje), gdzie zaplanowano kwatery na najbliższą noc. Ten etap marszu dla korpusu pruskiego był wyjątkowo męczący. Licząc od punktu zbornego, przez Lelkowo, Głębock, Roditten (Nagornoje), Rositten (Bogatowo) do etapu w Hussehnen, zrobiono 30 km, ale doliczając dojścia z, i do kwater, można liczyć 40 km. W rejon Rositten i Hussehnen oddziały ściągały całą noc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hussehnen, 8 lutego 1807, godz 3:30. &lt;br /&gt;Do kwatery L'Estocqa wchodzi porucznik Kursell, otrzepując śnieg z munduru i butów budzi drzemiącego w kącie Scharnhorsta. L'Estocq wzrokiem zaprasza pułkownika do stołu. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;“Jakie wieści Kursell?"&lt;/span&gt; Młody porucznik, ma popękane od mrozu usta, ale stara się jak może: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hrabia Benningsen od wczoraj broni się pod Eylau i prosi o jak najszybsze przybycie wojsk generała do siebie!&lt;/span&gt; A WIĘC BITWA! Kursell wychodzi, a L'Estocq pytająco spogląda na rodaka (obaj są Hanowerczykami). &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Co robimy Scharnhorst? Idziemy się bić czy ratujemy to co zostało?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; Dwie głowy pochylają się nad mapą. Najkrótsza droga do Eylau wiedzie przez: Wackern (Jelanowka) , Waldecke , Schlautienen (Czapajewo), Gorcken (Dubrowka) i Althof. Decyzja nie jest prosta. Wieczorem, dragoni Auer, którzy osłaniali marsz kolumny od strony Pieniężna meldowali o potyczce, z maszerującymi na Althof, forpocztami Neya. Dołączenie, do armii Rosyjskiej, oznaczać będzie skrajnie niebezpieczny marsz flankowy, przed czołem przeważających sił nieprzyjaciela, po trudnym, pagórkowatym i zalesionym terenie. Nie ma co liczyć na Plotza, który raportuje duże spóźnienie w marszu. Można się wycofać na Krzyżborg i osłaniać Królewiec, czy nie tego chciałby Król? W końcu to druga stolica Prus! Można by się połączyć z Esebeckem, który był w drodze z Bartoszyc i Mahlzhanem, który przez Pasłęk i Bartoszyce prowadził resztki brygady straży przedniej, które umknęły spod Włodowa. Scharnhorst patrzy przed siebie, nieobecnym wzrokiem. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gramy o wysoką stawkę! Trzeba się bić! Przy odrobinie szczęścia uda się nam!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;     Bitwa postanowiona. Trzeba się pozbyć ciężarów i przygotować na najgorsze. Tabory powędrowały na Bomben i przez Frisching miały dotrzeć do Glaufhenien. Dwie baterie artylerii pieszej, które tak spowalniały marsz, wysłano jeszcze nocą do Benningsena (dotarła jedna, druga utknęła po drodze). Batalion grenadierów Chlebowski ze szwadronem kirasjerów Wagenfeld pomaszerują na Muhlhausen (Gwardiejskoje) gdzie zabezpieczą ewentualny odwrót na Królewiec. Esebeck i Mahlzhan niech staną nad Frisching, na południe od Królewca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hussehnen, 8 lutego 1807, godz 6:00.&lt;br /&gt;Do sił głównych dołącza Plotz, ale żołnierze padają ze zmęczenia, przez 24 godziny maszerowali, pozbawieni ognia, strawy i możliwości odpoczynku. Bez rozkazu, co było niewiarygodne w pruskiej armii, udają się do ciepłych jeszcze kwater, które akurat opuszczają ich koledzy ściągający na zbiórkę.&lt;span style="font-style:italic;"&gt; Donnerwetter!&lt;/span&gt; Nie ma mowy aby wzięli udział w bitwie. Zamiast tego Plotz, po krótkiej przerwie odpoczynku ma dołączyć lub wycofywać się na Krzyżborg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hussehnen, 8 lutego 1807, godz 8:00. &lt;br /&gt;Świta. Po mroźnej nocy (nad ranem temperatura spadła do minus 17 stopni), widać że będzie zmiana pogody. Niskie chmury i porwisty, północnozachodni wiatr, który zwiewa śnieg z pól, tworząc zaspy, zapowiadają śnieżyce.&lt;br /&gt; Na drodze między Rositten a Hussehnen w porządku marszowym stoją ostatni przedstawiciele sławnej armii pruskiej. Awangarda - 10 szwadronów dragonów Auer i bateria artylerii konnej  - w szpicy 120 koni z regimentów Towarzyszy i dragonów Auer; siły główne – 7 batalionów piechoty (pułki: Wyburg, Schonninig, Ruchel) , 2 bataliony grenadierskie (Schieffen i Fabecky) i 19 szwadronów ( Towarzyszy, dragonów Baczko i kirasjerów Wagenfelda); ariergarda – 1 batalion lekkiej piechoty (Sutterheim), 5 szwadronów huzarów (Prittwitz) i pół baterii artylerii konnej. Ruszyli.&lt;br /&gt;     Rozciągnięta na  kilometr długości kolumna wychodziła z lasku, który rogiem zachodził przez drogę pomiędzy Wackern a Schautinien, gdy na wzgórzu po prawej dostrzeżono 8-10 jeźdźców. Wysłane na przeciwko 5 szwadronów dragonów Auer rozpoznało szpice korpusu Neya, który z południa szły w kierunku  Schautinien. L'Estocq wysłał w kierunku nieprzyjacielskiej jazdy dodatkowe 5 szwadronów dragonów i 10 szwadronów Towarzyszy, oraz baterię artylerii konnej (Bredow), a przez las, na lewą flankę nieprzyjaciela 2 kompanie piechoty Shoenning i 3 kompanie Rosjan z pułku wyborskiego. Pod ogniem artylerii i muszkieterów, nieprzyjacielska kolumna się zatrzymała. Dało to czas, na przeanalizowanie sytuacji, widząc kierunek na  Schautinien nieaktualny, L'Estocq postanowił szukać drogi bardziej na północ i skierował kolumnę na Pompicken (Dolgorukowo), odwołując jednocześnie dragonów i artylerię konną. W tym momencie dało się słyszeć odgłosy bitwy na zachodzie. To lewa kolumna Neya maszerowała na Wackern. W obliczu niebezpieczeństwa, przyspieszono marsz tyłu kolumny przez tę miejscowość. Ariergarda Prittwitza, która jeszcze znajdowała się przed Wackern, zaatakowała Francuzów od lewej flanki. Kapitan Krauseneck na czele swoje kompanii fizylierów (batalion Sutterheim) prowadził ogień na tyle długo, że ostatnie oddziały sił głównych (dragoni Baczko i kirasjerzy Wagenfels) zdążyli się przemknąć przez Wackern, sam jednak został odepchnięty w kierunku wsi i podążył za siłami głównymi. Tymczasem nieprzyjaciel zajął Wackern odcinając ariergardę od korpusu. Jeszcze tylko pułkownik Sutterheim, na czele Lejbkompanii, atakiem na bagnety przedarł się przez zabudowania i dołączył do kompanii Krauseneck'a, kiedy Francuzi zajęli cały teren na prawo i na lewo od wioski. &lt;br /&gt;    Prittwitz był w pułapce.. Pod osłoną półbaterii artylerii konnej, która celnym ognień otworzyła drogę, zaczął przemieszczać się w kierunku Krzyżborga. Na wojnie często decyduje przypadek, tego dnia szczęście nie sprzyjało Neyowi. Wściekłe ataki fizylierów, a w szczególności ogień artylerii (3 działa 6 funtowe) spowodowało, że marne resztki ariergardy (2 bataliony lekkiej piechoty i 5 szwadronów huzarów), wziął za wycofujący się korpus L'Estocqa i zamiast do Iławy, skierował się na Krzyżborg! Za starcie pod Wackern, dowódca półbaterii artylerii konnej, niespełna trzydziestoletni podporucznik (urodziny będzie miał 15 marca), dostał najwyższe pruskie odznaczenie wojskowe - order &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pour la Merite&lt;/span&gt;. Ten podporucznik, w 1812, już jako pułkownik Księstwa Warszawskiego dostanie Legię Honorową i krzyż Virtuti Militari, a w 1831, jako generał Wojska Polskiego zginie od rosyjskich bagnetów. Nazywał się Józef Longin Sowiński.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TLRlzYTJR3I/AAAAAAAAAME/TTGSvtHGk7A/s1600/wackern_affaire.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 225px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TLRlzYTJR3I/AAAAAAAAAME/TTGSvtHGk7A/s320/wackern_affaire.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5527154576060925810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     W czasie, gdy VI Korpus atakował Wackern, 5 kompanii piechoty, z pułków wyborskiego i Schonning, bez problemu dołączyło do sił głównych. Lecz prawa kolumna Neya, w dalszym ciągu podążała za L'Estocqem. Po minięciu Pompicken, krawędź wsi obsadził batalion grenadierów Fabecky, przy pomocy baterii artylerii i kirasjerów Wagenfels, odrzucili przeciwnika, po czym podążyli za siłami głównymi. Po jakimś czasie, Francuzi ponownie zaatakowali, tym razem od zachodu, ale zostali powstrzymani przez dwie kompanie fizylierów Sutterheima (te same które przedzierały się przez Wackern) i  półbaterię Renzel. Wszytko to dało niezbędny czas, aby L'Estocq oderwał się od nieprzyjaciela. Ney tymczasem coraz bardziej był zaabsorbowany atakami na ariergardę Prittwitza, który cofając się na Krzyżbork, natknął się na brygadę rezerwową Plotza! Ten ostatni, wychodząc z dwugodzinnym opóźnieniem, słysząc odgłosy bitwy, poszedł okrężną drogą przez Bomben. Razem z Prittwitzem, stawili twardszy opór, który jeszcze bardziej przekonał Ney'a o słuszności manewru na Krzyżbork. &lt;br /&gt;      L'Estoq tymczasem, już nie naciskany przez nieprzyjaciela, przez Graventhien (Kamyszewo) dotarł do Drangsitten (Awgustowka). W tej ostatniej wiosce, zostawił dla obrony mostu na rzeczce Pasmar batalion grenadierów Schlieffen, do którego dołączyły dwie mocno znużone potyczkami, kompanie fizylierów Sutterheim. Do Althof dotarł ok. 13.&lt;br /&gt;     Po wysłaniu pododdziałów nad dolną Wisłę (Roquette,  Borstell i Esebeck), po utracie pod Włodowem brygad straży przedniej (Bulow i Mahlzan), po odcięciu pod Wackern ariergardy i rezerwy (Prittwitz i Plotz), oraz detaszowaniu grenadierów Schlieffen – na pole bitwy L'Estocq przyprowadził korpus w sile: 9 ½ batalionu, 29 szwadronów i 2 baterii artylerii konnej – łącznie 5584 żołnierzy i oficerów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2342184931265858449-8208870448571240288?l=harry-progloriaetpatria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/feeds/8208870448571240288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/2010/10/od-iawy-do-iawy.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2342184931265858449/posts/default/8208870448571240288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2342184931265858449/posts/default/8208870448571240288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://harry-progloriaetpatria.blogspot.com/2010/10/od-iawy-do-iawy.html' title='Od Iławy do Iławy.'/><author><name>Wojciech Olszewski, "Harry"</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03414118495124215974</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TN_kNGPwRGI/AAAAAAAAAQI/3xwbvrOwcjA/S220/tytu%25C5%2582owe.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7yo1l48p5rU/TL2YTgbVuAI/AAAAAAAAANI/KBIy1Fnp1U8/s72-c/ruchy_wojska.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry></feed>
